Posty

Moja powieść: Dziwne światło

Obraz
Gdyby ktoś miał ochotę, to zapraszam. 400 stron akcji, UFO, Warszawa, cyber sex, mętne wody polityki i Jesus Kowalski w brutalnej rozgrywce o kosmiczną stawkę.  Krótki strzał...  "Kiedy dotarłem do lasu, przez który prowadziło ostatnie kilka naście kilometrów asfaltówki, byłem już tak śpiący, że sekundy dzieliły mnie o tego, że zamienię się w pocisk, który droga wystrzeli w drzewa. Zatrzymałem się więc i kilka razy siarczyście się spoliczkowałem. Do Bogdana był już tylko jakiś kwadrans i musiałem zdobyć się na ten ostatni bestialski wysiłek. Pomogło. Ruszyłem dalej i otwierając z całej siły oczy wpatrywałem się w drogę. Właśnie wtedy, w lesie, pojawiło się to światło. Złote jak wschód słońca i mocne jak promień lasera. Nie było skupione w jednym promieniu, tak jak reflektory wymierzone w niebo, ale wyglądało jak wylewający się złocisty kisiel, który wsiąkał w las. Wylew z innego wymiaru. Wcisnąłem ostro hamulec. Wyjąłem smartfon i zacząłem filmować. Byłem na drodze sam. Miałem...

JAK PUNK, TO PUNK. OPOWIEŚĆ SKRZYPKA

Obraz
Był jednym z mocniejszych punkowców warszawskiej załogi lat 80. Kiedy pojawiał się na koncercie w Remoncie to już z daleka rzucał się w oczy fryzurą na irokeza i radykalnym punkowym imidżem. Wszyscy widzieli, że to Skrzypek.      Siedzimy w bistro Bazar na Jagiellońskiej. Ma sześćdziesiąt cztery lata, krótkie włosy, szarą bluzę z kapturem, czarne glany, zielonego flajersa i łańcuch na szyi. Jest jedenasta, w barze są tylko dwaj goście, wyglądają na tubylców i piją piwo. Barman usiadł z nimi i je śniadanie. Lokal ma taki wystrój, że równie dobrze mógłby to być Londyn, albo Berlin. Za oknami widać jednak niewyremontowaną przedwojenną praską kamienice. Nad napisem „Solarium” zamontowana została na niej metalowa siatka, która zabezpiecza przechodniów przed odpadającymi fragmentami elewacji. Na trzecim piętrze papierosa pali facet w okularach. Kiedyś w kamienicy były balkony. Teraz ten facet jest oparty o kratę, która została wmurowana   tuż za drzwiami balkon...

Stara rozmowa z Tede

Obraz
  To było 24 lat temu. W 2002 roku. Byłem wtedy reporterem w "Gazecie Stołecznej”. Rap, hip hop był nadal czymś świeżym. A ja robiłem regularnie wywiady z raperami. Na rozkładzie miałem Molestę, ZiP Skład, no i rzecz jasna Tedego. On był pierwszą gwiazdą rapu z jaką się dziennikarsko przeciąłem. Spotkaliśmy się na Służewiu. Siedzieliśmy na murku, na   jego podwórku i świetnie się nam gadało. Zrobiłem z nim potem jeszcze dwa wywiady, a ten był ostatni. Więcej się z Tedem już nigdy nie spotkałem. Byłem   wtedy  na bieżąco z jego twórczością. Spędziłem tydzień w Dębkach, moi znajomi byli totalnie zajarani polskim rapem, zamykaliśmy się w samochodzie, żeby słuchać Molesty i Warszafskiego Deszczu. Łyknąłem hip hop i tak się rozpędziłem z tym klimatem, że kupiłem sobie buggy dżinsy na bazarku przy rondzie Wiatraczna. Miałem czarną bejsbolową kurtkę Lonsdala. Do tego nosiłem czarne adidasy superstary.  Wyglądałem naprawdę groźnie. W końcu moja hip hopowa stylówka zosta...

Wojciech Wiśniewski. Zemsta na czasie

Obraz
Wojciecha Wiśniewskiego dane mi było spotkać mniej więcej rok temu. Od tamtej pory widujemy się kilka razy w miesiącu. Ta znajomość nie jest oparta na gruncie literackim, a wręcz przeciwnie, pomagam panu Wojtkowi w kwestiach transportowych, ma 93 lata i solidny punkt podparcia jest nieodzowny. Ale rzecz jasna, przeczytałem dwie książki, które w ostatnich latach napisał. Ta na zdjęciu jest całkiem świeża. Wojtek, jesteśmy na ty, to pisarz tworzący literatę faktu. Można temu jedynie przyklasnąć, bo jego teksty mają taki ładunek reporterski, że grzechem byłoby zakopanie tych historii. Niedopowiedzenie ich światu. Wojciech Wiśniewski napisał o tym co przeżył, co widział i czego doświadczył. Gdy miał jedenaście lat był gazeciarzem w Powstaniu Warszawskim. Potem szedł przez życie wyboistą drogą dziennikarza i literata. Wykonując przy okazji całkiem inne zawody, był m.in. barmanem, szklarzem i instruktorem w domu kultury. Stał się autorem pierwszorzędnych wywiadów z ludźmi kultury. Zostały po...