Czas honoru
Po prawej reżyser Michał Rogalski, po lewej nieżyjący już ostatni lider Kapeli Czerniakowskiej Sylwester Kozera. Plan serialu „Czas Honoru”. Dawno temu jego produkcja zgłosiła się do mnie z pytaniem o to czy znam kogoś, kto może zaśpiewać warszawską piosenkę? Nie znałem wtedy jeszcze osobiście Janka Młynarskiego, więc po prostu odpowiedziałem: jasne, znam Kapelę Czerniakowską. Tak doszło do tej sytuacji. Plan był zdaje się w starej fabryce Norblina. Powalająca scenografia, kostiumy, cały świat okupacyjnego warszawskiego targowiska. Widać to w serialu. Kapela wystąpiła. W pewnym momencie Michał Rogalski zapytał czy zaśpiewam jakąś piosenkę. To było w czasach, gdy namiętnie używałem telefonu na klawisze i nie mogłem nauczyć się dobrze tekstu z Internetu. Zadzwoniłem do kolegi, a on podyktował mi słowa „Zmarł na Pawiaku”. Zaśpiewałem z Kapelą Czerniakowską. To byli moi koledzy, grali na moim ślubie. Moment tego filmowego performensu był magiczny. Zostało to nagrane. Nie widziałem tego pot...