Posty

KSS KOR

Obraz
38 osób. Tylu stałych członków liczył Komitet Obrony Robotników. KOR narodził się 23 września 1976 roku. Dziś jest okrągła 50 rocznica. Skutki działania tej ekipy określiły kształt naszej rzeczywistości. Na dobre i na złe. Inspiracją dla KOR był powstały w 1970 roku Komitet Praw Człowieka w ZSRR. Legendarna opozycyjna grupa dysydentów, którzy postanowili działać jawnie. Na otwarciu. To miało między innymi utrudnić ich fizyczną eliminację. Bezpośrednim impulsem dla założenia KOR były tzw. wydarzenia radomskie. W czerwcu 1976 roku komuniści ogłosili podwyżkę cen żywności, w tym mięsa o 70 %, a cukru o 100. W Radomiu robotnicy z dwóch fabryk i studenci poszli na grubo. Na ulice wyszło dwadzieścia tysięcy osób. Tradycyjnie spłonął komitet wojewódzki PZPR, pojawiły się barykady i rozpętały uliczne walki. Zginęły trzy osoby. Przy budowie barykady dwóch mężczyzn przygniotły betonowe płyty spadające z naczepy za ciągnikiem. Tym razem komuniści nie strzelali. Bili i gazowali. Trzecią ofiarą b...

Moja powieść: Dziwne światło

Obraz
Gdyby ktoś miał ochotę, to zapraszam. 400 stron akcji, UFO, Warszawa, cyber sex, mętne wody polityki i Jesus Kowalski w brutalnej rozgrywce o kosmiczną stawkę.  Krótki strzał...  "Kiedy dotarłem do lasu, przez który prowadziło ostatnie kilka naście kilometrów asfaltówki, byłem już tak śpiący, że sekundy dzieliły mnie o tego, że zamienię się w pocisk, który droga wystrzeli w drzewa. Zatrzymałem się więc i kilka razy siarczyście się spoliczkowałem. Do Bogdana był już tylko jakiś kwadrans i musiałem zdobyć się na ten ostatni bestialski wysiłek. Pomogło. Ruszyłem dalej i otwierając z całej siły oczy wpatrywałem się w drogę. Właśnie wtedy, w lesie, pojawiło się to światło. Złote jak wschód słońca i mocne jak promień lasera. Nie było skupione w jednym promieniu, tak jak reflektory wymierzone w niebo, ale wyglądało jak wylewający się złocisty kisiel, który wsiąkał w las. Wylew z innego wymiaru. Wcisnąłem ostro hamulec. Wyjąłem smartfon i zacząłem filmować. Byłem na drodze sam. Miałem...

JAK PUNK, TO PUNK. OPOWIEŚĆ SKRZYPKA

Obraz
Był jednym z mocniejszych punkowców warszawskiej załogi lat 80. Kiedy pojawiał się na koncercie w Remoncie to już z daleka rzucał się w oczy fryzurą na irokeza i radykalnym punkowym imidżem. Wszyscy widzieli, że to Skrzypek.      Siedzimy w bistro Bazar na Jagiellońskiej. Ma sześćdziesiąt cztery lata, krótkie włosy, szarą bluzę z kapturem, czarne glany, zielonego flajersa i łańcuch na szyi. Jest jedenasta, w barze są tylko dwaj goście, wyglądają na tubylców i piją piwo. Barman usiadł z nimi i je śniadanie. Lokal ma taki wystrój, że równie dobrze mógłby to być Londyn, albo Berlin. Za oknami widać jednak niewyremontowaną przedwojenną praską kamienice. Nad napisem „Solarium” zamontowana została na niej metalowa siatka, która zabezpiecza przechodniów przed odpadającymi fragmentami elewacji. Na trzecim piętrze papierosa pali facet w okularach. Kiedyś w kamienicy były balkony. Teraz ten facet jest oparty o kratę, która została wmurowana   tuż za drzwiami balkon...