Posty

Po Litwie z Premium Mobile

Obraz
Gdzie jadę? Tego nie wiem. Jedynym pewnym faktem jest to, że znam trochę rosyjski. Litwini podobno nie lubią rozmawiać w tym języku. Pozostaje mi więc tylko parcie do celu.   Autor: Alex Kłoś  Droga ma jakieś pięć, sześć metrów szerokości. Tak jak stara dwukierunkowa E7. Tyle, że nie jest jest z asfaltu, a z ubitego żółto-szarego tłucznia. Po jakimś czasie na takiej drodze robi się tarka. Przyjeżdża wtedy maszyna, która ją zdziera i wyrównuje szlak. Tutaj maszyny nie było od dawna i nikt się tym nie przejmuje. Z tarką można poradzić sobie też tak, że rozpędza się auto i koła przelatują nad jej zębami. Jedzie się elegancko bez nużącego terkotania. Tak jak osobówki, które najeżdżają z naprzeciwka. Wzniecając tumany pyłu wchodzą w łuk bez zdejmowania nogi z gazu i wygląda to tak jakby driftowały na czterech kołach. Z Fiatem Ducato, który prowadzę, jest też jakoś inaczej . Przy szybkości stu kilometrów zaczynam mieć uczucie jakby ważący dwie tony furgon zaczynał nie jech...

Sprawdzamy miejscówkę: Orla Perć

Obraz
  Jestem na Orlej Perci. A dokładnie w połowie drabinki przy Koziej Przełęczy. Wokół szczyty i otchłań. Totalna ekspozycja. - Dobra, to teraz puść się rękami i odchyl do tyłu - mówi przewodnik Marcin Witek. To akurat ostatnia rzecz, na jaką mam teraz ochotę. Autor: Alex Kłoś Foto: Jakub Włodek  Trzęsie jak diabli. Zielony land rover defender Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wspina się po kamienistej drodze z Zakopanego na Halę Gąsienicową. Materiał na budowę drogi pocho...

Opowieść czekanów

Obraz
Pojawia się znikąd na pustym parkingu. Karze mi stanąć równo z liniami płyt chodnika. Potem mam stanąć na jednej nodze i wyciągnąć w górę na maksa rękę. O popatrz, sięgam prawie tak samo wysoko, a o ile jestem niższy, cieszy się z dumą. Autor: Alex Kłoś  Jest łysy. Ma jakieś metr siedemdziesiąt. Pięćdziesiąt lat. Na głowie ślad po obtarciu. Mocne dłonie i krzywy błysk w oku: patrz się w lewe, bo prawe jest ślepe, mówi. Szorty i T-Shit. Dziwnie obfita skóra na brzuchu, tak jakby jeszcze niedawno ważył o trzydzieści kilo więcej. Pokazuje mi to wszystko miętoląc bladą skórę brzucha tłustą od kremu dłonią. Trzyma w drugiej zielony krążek mentolowego mazidła, które wsmarowuje w brudne stopy, nogi, twarz i dłonie. Gdy pytam o skład podaje mi opakowanie: masz czytaj. W rękach trzyma dwa czekany. Bardzo solidne. Góry i dół z tytanu, środek z kevlaru. Podobno. Jeden nazywa się Mariola, a drugi Krystyna. Mariola ma około sześciuset funkcji, a Krystyna tylko dwie. Jest zaledwie czekano mł...

Wódka we mgle. Jedna noc w czterech odsłonach

Obraz
Fragmentem mojej powieści "Więzienny Blues"... Był wtedy jeszcze przytomny. W pewnej chwili zachciało mu się lać i skręcił automatycznie w kierunku najbliższego drzewa. Gdy z ulgą rozpinał rozporek usłyszał teatralny szept: uważaj psy! Autor: Alex Kłoś Spotkali się w piątek. Późnym latem w na Czerniakowie. On plus czterech kolegów. Na rozgrzewkę zrobili bronksy, a potem przeszli do konkretów i poleciało cztery razy 0,75 l. Dali tak w czajnik, że wszystkim zerwał się film. On totalnie nakotłowany dotarł na autopilocie do domu i padł z impetem obok łóżka. Niewycelował. Następnego dnia była sobota. Obudził się na glebie z masakrycznym kacem. Wdrapał się na łóżko gdzie zaległ totalnie, bo gdy tylko usiłował wstać, to od razu straszliwie chciało mu się rzygać. Rzygał zresztą oczywiście, wystrzeliwując co jakiś czas z siebie niczym wieloryb fontanny kolorowego i śmierdzącego bełtu. Płyn lądował na środku pokoju. Nie sprzątał. Nie miał siły. Potem... Przed drugą zadzwonił jede...

Jak zagrałem z Ewą Szykulską

Obraz
Od lewej: Alex Kłoś, Ewa Szykuls ka, Ada Gostkowska i Sebastian Konrad. To była niesamowita przygoda. Kompletny odlot od realiów. Przez moment poczułem się tak jakbym wypił kolę, do której ktoś wrzucił kwasa. Autor: Alex Kłoś   To była niesamowita przygoda. Kompletny odlot od realiów. Przez moment poczułem się tak jakbym wypił kolę, do której ktoś wrzucił kwasa. Wszystko zaczęło się klasycznie - od telefonu. W słuchawce usłyszałem aktora i reżysera Sebastiana Konrada, który (ku mojemu bezbrzeżnemu zaskoczeniu) zaproponował mi udział w swoim słuchowisku. Na początku zapytałem, czy to aby nie pomyłka, a Sebastian potwierdził, że nie, i że czeka na mnie rola członka zarządu Rodzinnych Ogródków Działkowych na Siekierkach. Miejsce to jest mi dobrze znane, mieszkałem przez dwadzieścia lat nieopodal, pomyślałem więc, że dam radę z tym członkiem. Następnego dnia zadzwoniła Jolanta Betcher z Audioteki (producenta słuchowiska) i przemiło pogadaliśmy, a w chwilę potem wylądował w mojej skr...

Pięćdziesiąte urodziny Bohdana Smolenia

Obraz
Patrzyłem na niego podejrzewając, że to nie prawdziwe urodziny, a po prostu impreza w pracy. Jak było? Nie wiem. W pewnej chwili wyszedł na pusty balkon. .. Autor: Alex Kłoś  Ulica Serocka. Środek starego Grochowa. Przedwojenne kamienice są zdecydowanie mniej wypasione od tych na Mokotowie. Siatka ulic prowadzi przez różne epoki i style. Obok nowych apartamentowców widać ślady oddalającej się coraz szybciej przeszłości. Ileż to razy stałem na tym balkonie na pierwszym piętrze. Mieszkała tam dobra koleżanka Agata. Miała dwa pokoje z kuchnią. Była gościnną osobą i w mniejszym pomieszkiwali dość często ludzie z załogi. Kiedyś latem znalazł tu spokojny azyl Tomek Paczoski. Jedna z barwniejszych postaci naszego środowiska. Wysoki i doskonale zbudowany występował jako model, było go widać na plakatach reklamowych piwa EB. Przyjechałem pewnego razu w odwiedziny. Było gorąco. Tomek leżał w pokoju i słuchał reggae, a my z Agatą gadaliśmy w dużym pokoju z otwartym szeroko balkonem. Pod...

Żegnaj Bazarku Sadyba

Obraz
  Bazarek Sadyba znika. Mieszkałem kilkaset metrów dalej, w stronę Jeziorka Czerniakowskiego. Przez ponad dwadzieścia lat. Można powiedzieć, że młodość mi tu zleciała, bo wyniosłem się po czterdziestce na Górny Mokotów. Autor: Alex Kłoś  Kiedyś w tym miejscu było gospodarstwo otoczone drewnianym płotem. Zostały po nim owocowe zdziczałe drzewa. A potem powstał w tym miejscu bazar. Robiłem na nim setki razy zakupy. Przychodziłem z babcią, która zawsze odwiedzała tych samych kupców. Pisałem o bazarku nawet artykuły do GW, bo kupcy mniej więcej od 2000 roku walczyli o to, by zostać w tym miejscu. Miejscu, które można było nazwać sercem tej części Sadyby. Przeplatały się tu różne wątki i żywioły. Od Staśka Wielanka, który też mieszkał nieopodal bazarku pewnego razu dowiedziałem się, że w lichym bazarkowym barze rezydował Korek. Herszt mafii Mokotowskiej. Potężny gangster urodził się i wychował po drugiej stronie Powsińskiej. W jednej ze spokojnych i cichych uliczek. Bo Sadyba ...