Dryń, dryń...
9 listopada 1989 roku to jedna z ważniejszych dat w
historii współczesnej. To dzień, w którym upadł Mur Berliński. Kanclerze RFN
Helmut Kohl rozpoczął wtedy akurat oficjalną trzydniową wizytą w Warszawie, a o
tym epokowym wydarzeniu dowiedział się w trakcie kolacji. Rzecz jasna musiał
wrócić do Berlina! Ale nie wsiadł od razu do samolotu, a poszedł spać, a rano dziesiątego
przed odlotem, wybrali się z pierwszym demokratycznie wybranym premierem Polski
Tadeuszem Mazowieckim, na śniadanie. Kanclerz doceniał warszawską kuchnię i
niejednokrotnie gościł w stołecznych lokalach. Tym razem wybór padł na
Bazyliszka. Restaurację na Starym Mieście, w której jadały światowe sławy
ekranu i grube ryby polityki. Bazyliszek tak spodobał się kanclerzowi Niemiec, że odwiedził go chętnie w dziesięć lat potem. Tym razem z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. I o tym jest ta historia.
Za moment oddamy głos Piotrowi „Fali” Falkowskiemu: muzykowi, żywej legendzie
warszawskiego undergroundu, ale najpierw kilka zdań wprowadzenia. Fala był
wtedy w związku z Patti Young, wokalistą i kompozytorką, która była gwiazdą na
warszawskim firmamencie. Rozbłysła, a potem wyleciała w szeroki świat. Od 2012
roku Patti mieszka w Kalifornii, zajmuje się rzeźbą i tworzeniem instalacji
dźwiękowych. Para stuprocentowych artystów, mieszkająca chwilowo na rynku
Starego Miasta. Byłem u nich i lokal, w którym pomieszkiwali wprawił mnie w bezgraniczny
zachwyt. Czysta warszawska magia. Dwa mieszkania zostały połączone w jedno. Po
jednej stronie patrzyłem przez okna wychodzące na rynek, po drugiej stronie, na
porośnięte drzewami podwórze. Creme de la
Creme.
A teraz Fala: Spaliśmy rano z Patti po imprezie. Miałem kaca i nagle obudził
mnie dzwonek do drzwi. Ktoś dzwonił z dołu. Podszedłem na waleta do
okna. Otworzyłem je energicznie, położyłem się na głębokim parapecie i
wysunąłem, żeby zobaczyć kto stoi na dole pod drzwiami.
Kto przyszedł?
Stało ze trzysta osób. Policja, jacyś agencji, ekipy telewizyjne,
fotoreporterzy, gapie, Aleksander Kwaśniewski i Helmut Kohl. Wszyscy się na mnie patrzyli.
Fotoreporterzy robili zdjęcia.
Ktoś coś powiedział?
Nie.
Co zrobiłeś?
Powiedziałem: pomyłka. I zamknąłem okno.
Dlaczego do ciebie zadzwonili?
Przyszli do Bazyliszka na śniadanie. I pomyliły im się drzwi - wejście było
obok.
Jeżeli chcesz poczytać o innych przygodach Fali, to znajdziesz je na tym blogu
w tekstach
„Było wleczone. Opowiada Piotr „Fala” Falkowski” i „Falarek. Dlaczego przestali
grać”. 

Komentarze
Prześlij komentarz