UFO nad Rakowcem
Jest zwyczajny. Ma czterdzieści kilka lat. Kurtka, bluza, twarz za którą może być programista. handlowiec, inżynier. Kiedyś pracował przez kilkanaście lat w radiu. Ma dobrze obcięte włosy, wąsy, trzeźwe spojrzenie bystrych oczu. Chce żeby to było incognito, żadnych nazwisk i imion. Mówi szybko. Spotkał się ze mną po to, żeby opowiedzieć to, co zobaczył na podwórku przy swoim bloku na Racławickiej 131, czyli na Rakowcu. Czy mu wierzę? Wiem tylko, że ten facet nie ma żadnego interesu w tym, żeby ściemniać. Stoimy na placyku pomiędzy dwoma sześciopiętrowymi długimi blokami. Podwórko ma szerokość mniej więcej pięćdziesięciu metrów. Przy jednym z bloków z nich rośnie spore drzewo. Kiedy to było? - 9 stycznia. Godzina dwudziesta druga. Wyszedłem z psem na spacer. Czy był ktoś jeszcze poza tobą na podwórku? - To było wtedy, gdy były mocne mrozy. Było pusto. To był wieczorny spacer na kółeczko dookoła bloku. Piesek sobie biegał a ja spojrzałem w niebo. Bo było cz...