UFO nad Rakowcem

 




Jest zwyczajny. Ma czterdzieści kilka lat. Kurtka, bluza, twarz za którą może być programista. handlowiec, inżynier. Kiedyś pracował przez kilkanaście lat w radiu. Ma dobrze obcięte włosy, wąsy, trzeźwe spojrzenie bystrych oczu. Chce żeby to było incognito, żadnych nazwisk i imion. Mówi szybko. Spotkał się ze mną po to, żeby opowiedzieć to, co zobaczył na podwórku przy swoim bloku na Racławickiej 131, czyli na Rakowcu. Czy mu wierzę? Wiem tylko, że ten facet nie ma żadnego interesu w tym, żeby ściemniać. Stoimy na placyku pomiędzy dwoma sześciopiętrowymi długimi blokami. Podwórko ma szerokość mniej więcej pięćdziesięciu metrów. Przy jednym z bloków z nich rośnie spore drzewo.   

Kiedy to było?
- 9 stycznia.  Godzina dwudziesta druga. Wyszedłem z psem na spacer.
Czy był ktoś jeszcze poza tobą na podwórku?
- To było wtedy, gdy były mocne mrozy. Było pusto. To był wieczorny spacer na kółeczko dookoła bloku. Piesek sobie biegał a ja spojrzałem w niebo. Bo było czyste i ładne. I widzę, że zza bloku wysuwa się światło. Tam obok tego drzewa.
Światło?
- Tak. Jakieś pięćdziesiąt, maksymalnie sto metrów nad blokiem. Wysunęło się jedno świato, potem drugie, a po nim trzecie. Bez żadnego odgłosu. W ciszy.
Jak wyglądały?
-To były białe przymglone światła. Tworzyły kształt trójkąta. Przyglądając się nim dostrzegłem, że te trzy światła, które wyglądają tak jakby były zwieszone luźno w przestrzeni
są ze sobą połączone.
Po czym to było widać?
- Po tym, że widać było krawędzie trójkąta, odcinające go od nieba. Przy krawędziach delikatnie załamywało się światło. A w środku trójkąta, czyli pomiędzy krawędziami było widać niebo.
Czyli tak jakby było włączone maskowanie?
- Tak to wyglądało.  Pomyślałem: „Kurcze, to jest UFO! Muszę zrobić zdjęcie”. Miałem grube rękawiczki. Najpierw zdjąłem jedną, potem drugą, wyjąłem z kieszeni telefon i niekierowałem obiektyw w to miejsce. Nic nie było, czarna plama. Odwróciłem wzrok od telefonu i spojrzałem znowu w niebo. Zauważyłem, że to właśnie się chowa za drugim blokiem.
Pobiegłeś za tamten blok?
- Nie chciałem zostawić psa. To się przesuwało tak wolno, że myślałem, że zdążę wyjąć telefon. Potem plułem sobie w brodę,  że zmarnowałem szansę na obserwowanie tego poświęcając ten czas na wyjmowanie telefonu. A wszystko trwało kilka sekund. Czułem żal, że nie wziąłem psa i nie poleciałem za tym.
Jaki jest twój stosunek tematyki UFO?
- Nie jestem jej zapalonym fanem. Nie miała dla mnie większego znaczenia. Podchodzę do takich opowieści sceptycznie. Ludzie przyjmują te filmiki w Internecie na wiarę, ja nie.    
Oczywiste natomiast jest to, że jest tyle udokumentowanych przypadków, że wiadomo już po prostu, że takie rzeczy się dzieją. Ucieszyłem się,  że to zobaczyłem, ale nie zmieniło to mojego życia. Ono się zmieni dopiero, gdy nastąpi oficjalnie potwierdzony kontakt z tym, co to jest.
A może to był dron?
- Drony mają zazwyczaj jakieś światełka. To nie wyglądało jak dron. Przejrzałem w ineterecie
zdjęcia trójkątnych UFO.
W tym miejscu się wtrącę, żeby powiedzieć, że najczęściej widywanymi UFO są dyski, kule, tik taki i właśnie trójkąty. Często czarne.      
- I te trójkąty mają po środku większe białe światło. Czwarte światło. Ten, który widziałem tego nie miał. Znalazłem jednak zdjęcie na stronie ze Stanów z takim trójkątem jak ten mój.  
Tyle, że tamten mocno się odcinał o nieba i miał właśnie czarny kolor.  
Co zrobiłeś z tą historią? 
- Wrzuciłem zdjęcie tego ze Stanów i zrobiłem relację na grupie znajomych na Instagramie. Kilka osób się zaciekawiło. I tyle. 
 


    Zza tego bloku wyleciał trójkąt. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Oblężenie na Stalowej

Apaszem Stasiek był. Opowieść o Staśku Wielanku

Rozmowa z truckerką Aleksandrą Kun