Wspomnienie o grungowych czasach
- Wstępując w próżnię - To było w czasach grungu. Mój ziom Andrzej Mazurowski dostał posadę wokalisty w kapeli Ahimsa. Młodym i utalentowanym składzie grającym hard rocka, noise i hard core. Grali mocno i melodyjnie, linie wokalu wymyślił poprzedni wokalista Cezary Szostek. Najzdolniejszy z tej kapeli był gitarzysta Paweł Krawczyk "Gruby". Przemiły gość, który wymyślał świetne riffy, intrygujące, nieparzyste, często na gitarze przestrojonej do D. W kilka lat potem zaczął grać w Hey i został partnerem Kasi Nosowskiej. Jednak w momencie, o którym piszę Gruby i reszta Ahimsy zaczęli dopiero co grać w Houk, po tym jak Darek Malejonek wyrzucił z Houku Sadka, Tadka, Falę i zastąpił ich właśnie chłopakami z Ahimsy. Oficjalnie Sadek sam odszedł, ale prawda była bardziej skomplikowana. Otóż po koncercie Kobonga, czyli kolejnego bandu Roberta zapytałem go o to dlaczego odszedł z Houk. Staliśmy na dworze, przy drzwiach wejściowych do kina Elektronik, w którym zagrał K...