Korki z matmy

 




W ósmej klasie chodziłem na korepetycje z matematyki do pani Marii Zapasiewicz. Była to kobieta już starszej daty, o ogromnej klasie i świetnym podejściu. Była nauczycielką matematyki w liceum nr 1 im. Limanowskiego, które skończył mój ojciec i które w kilka lat potem skończyłem ja. Na razie byłem w ósmej klasie i w trybie alarmowym potrzebowałem wsparcia. Pani Maria wytrenowała mnie tak, że podstawówkę zakończyłem, bodaj z trójką plus i co najważniejsze, zdałem egzamin z matematyki do liceum.

Jak się domyślacie synem pani Marii był Zbigniew. Moja korepetytorka wywodziła się ze znanego, warszawskiego rodu inteligentów i artystów. Jej braćmi byli wybitni ludzie teatru: aktor Jan Kreczmar oraz reżyser i teatrolog Jerzy Kreczmar.

Korki odbywały się zawsze przy stole w kuchni. Wchodziło się do niej na początku przedpokoju. Pani Maria mieszkała w wybudowanym w latach 50. czteropiętrowym bloku przy Broniewskiego. Na końcu holu były szklane, dwuskrzydłowe drzwi do salonu. W nim na ścianie, vis a vis, wisiał spory porter pana Zbigniewa. Cała sylwetka. W tym domu wyczuwało się mocno jego aurę. Nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy.

Pewnego razu przyszedłem i momentalnie poczułem jego fizyczną obecność. Był w salonie. Ubrany, rzecz jasna w garnitur. Powiedział: „Mamo. To ja już pójdę”. I wyszedł. Byłem pod gigantycznym wrażeniem. I oczywiście, od razu bez słowa zabraliśmy się za rachunki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

JAK PUNK, TO PUNK. OPOWIEŚĆ SKRZYPKA

Oblężenie na Stalowej

Apaszem Stasiek był. Opowieść o Staśku Wielanku