Piwo



- Piwo -


- To było w licem. Pojechałem na imprezę pod miasto.
- Czym?
- Pociągiem.
- Dużo osób było?
- Ponad dwadzieścia. Jak skończył się alkohol, to zrobiliśmy zrzutkę i każdy dał wszystko co miał. Ponieważ wyglądałem na osobę najbardziej godną zaufania, to ja zostałem wysłany po piwo.
- Gdzie?
- Pojechaliśmy na stację benzynową.
- Kto?
- Ja i koleżanka.
- Kto was zawiózł?
- Kolega. Też był podcięty, ale powiedział, że nas zawiezie swoim autem.
- Kupiliście?
- Tak. Przyjechaliśmy na stację, położyłem pieniądze i powiedziałem: poproszę piwo.
- Dużo kupiliście? 
- Kilka toreb reklamówek. Kiedy wróciliśmy wybuchała euforia.
- Wykonałeś zadanie.
- Tak. Ale to było piwo bezalkoholowe. Ktoś wziął butelkę do ręki i zauważył.
- I co ci powiedzieli?
- Nie byli szczęśliwi i dali mi to to odczuć.
- I?
- I wypili.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zostają melodie. Historia dymu z faszystami pod Krokodylem.

Poranek w sopockich koszach

Opowieść o Pubie Moskwa