Biały mąż
Siedem lat na portalach randkowych to dostatecznie długo, żeby pozbyć się złudzeń. Kuba marzył o stałym związku. Zaliczył za to masę mikro związków i nauczył tego, że bez auta jest tu mocno pod górkę.
Autor: Alex Kłoś
Ma czterdzieści pięć lat. Metr siedemdziesiąt pięć wzrostu i włosy ciemny blond. Zwyczajny facet. Przez wiele lat był copywriterem w agencji reklamowej. Szło mu nieźle, aż pewnego dnia jego pomysły przestały podobać się szefowej. Wyleciał z agencji i nie dał rady wskoczyć do następnej. Wypadł z obiegu. Miał żonę, pięcioletniego syna i kredyt hipoteczny. Oszczędności stopniały i żona uznała, że pora odciąć balast. Zafundowała mu ciężki rozwód i puściła w skarpetkach. Od pół roku jest lepiej. Kuba jest teraz portierem i dorabia jako freelancer. Wziął nawet kredyt na małe dwupokojowe mieszkanie na Żoliborzu. Od siedmiu lat jego życie intymne toczy się na portalach randkowych. W jego kawalerskiej pieczarze jest trochę obskurnie, w tle mocny elektroniczny beat.
- Dopóki miałem żonę, to nie zajrzałem na żaden portal randkowy. Wszedłem na eDarling.pl, gdy zaczął się rozwód. A co?!
- Jak się poczułeś?
- Jak w siódmym niebie! Otwarty dostęp do raju - Kuba uśmiecha się szeroko.
Od zawsze faceci zaczepiali dziewczyny w knajpach, na imprezach i na ulicy. Nigdy nie wiadomo było co się wydarzy i na kogo się trafi. Wszystko zmieniły portale.
- Teraz jest łatwo, szybko i przyjemnie. Jeżeli nawet dostajesz kosza, to od razu idziesz dalej. Miałem nadzieję, że znajdę tak drugą połówkę. Że jednak się uda - mówi Kuba.
Nie bez powodu. W kolejce czekały setki kobiet. Wysokie, rude, blond. Wszystkie chętne. Przy zdjęciach opisy, preferencje i zainteresowania. Jedne chciały miłości, inne raczej seksu.
Skrzypaczka z kolejki po wino
Pierwsza odpisała zgrabna blondynka, metr siedemdziesiąt pięć. Trzydzieści trzy lata, weterynarz, rozwódka z małym dzieckiem.
- Dziewczyna jak z obrazka. A do tego ślicznie grała na skrzypcach. Spotkali się w warszawskim klubie i prawie od razu zaczęli się całować - Kuba patrzy mi znacząco w oczy i tłumaczy: Kobiety po rozwodach szukają emocji, chcą odreagować nieudane małżeństwo. On mieszkał wtedy kątem u kolegi, a ona z rodzicami. Spotykali się więc w pokojach na godziny. Seks był namiętny i ostry. Zaangażował się, odleciał do krainy marzeń.
- O czym rozmawialiście?
- O życiu. Praca, dom. Zwierzała się, opowiadała o byłym mężu. Z czasem rozmowy zaczęły krążyć wokół jej aspiracji i pojawił się wątek oczekiwań od partnera - tłumaczy.
Po miesiącu dostał zaproszenie do domu pod warszawę. - Nie miałem auta i powiedziałem, że przyjadę kolejką. „Nie! Moi rodzice nie mogą zobaczyć, że nie masz samochodu. Wynajmij, żeby zobaczyli jak podjeżdżasz pod dom” - mówi Kuba.
Nie wynajął. Wkrótce oświadczyła, że odegrał rolę pomostu pomiędzy jednym, a drugim związkiem. Kto był tym nowym? Facet, którego poznała, gdy stali w kolejce po wino. Stał tuż za nimi.
- Myślałem, że układam sobie na nowo życie. Kobieta chce ze mną być, bo chodzi do łóżka i jest super. A tu gówno... - mówi Kuba. Znowu dostał kopa i to od razu po rozwodzie. Zabolało. Tak siedem lat temu zaczęła się trwająca do dziś jego podróż po portalach randkowych.
Promil normalności
- Szybko zauważyłem, że na portalach kobiety pod czterdziestkę, babki po rozwodach, z dziećmi, są tak wymagające jakby było dwudziestoletnimi pannami na wydaniu. Dostrzegłem twarze, które wiszą latami. Smutek tej sytuacji i jej dziwność. Tak jakby te kobiety nie chciały jednak ułożyć sobie życia - mówi Kuba.
On chciał! - Rozwód to straszna porażka życiowa, tym bardziej, gdy jest dziecko. Ciągle liczyłem na miłość i spełniony związek, liczyłem, że naprawię, załatam tę dziurę w swoim życiu. Ale wiedziałem już, że portal to droga przez mękę.
- Dlaczego?
- To jak z Syzyfem. Spotyka się dziesiątki kobiet. Poświęca na to masę czasu i ciągle nic. Ciągle zaczyna się w tym samym punkcie. W końcu zadałem sobie pytanie po co mi to? - mówi Kuba.
- Po co?
- Wiesz moje życie było puste jak lej po bombie, a dzięki portalom zacząłem zbierać nowe doświadczenia i poznawać siebie z innej strony.
- To znaczy?
- Gdy uprawiasz z kimś seks to rodzi się związek. Nawet jeżeli chodzi tylko o kilka nocy, o taki mikro związek. I za każdym razem poznajesz się z innej strony. I to jest niesamowite i bardzo wciągające - tłumaczy Kuba.
Zaczął przechodzić przez portale do kolejnych światów. Przyswoił sobie też to, że słowo związek ma w tym świecie inne znaczenie niż w rzeczywistości. - Ludziom na portalach nie chodzi o to, żeby stworzyć związek w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Chodzi im o to, żeby żeby mieć kogoś i nie być samotnym. Chociaż na chwilę, na jakiś nierzadko dziwnych i pokręconych zasadach. Wiele osób na portalach to ludzie po przejściach, to osoby tak poplątane, że praktycznie nie zdolne do normalnego związku. Osób o zdrowych korzeniach jest tu niewiele - mówi Kuba.
Osiemnastka
Napełnia sobie kolejny kieliszek w winem i wyznaje, że nie nie czuję lansiarskiegon tindera. Zacumował za to na dobre na ZaadoptujFaceta.pl. Na tym portalu kobiety same decydują z jakim facetem chcą wejść w relację. Wszystko zaczyna się od wrzucenia go do koszyka. Faceci mogą tu tylko grzecznie czekać na łaskę i swoją kolei. Interfejs strony wygląda jak internetowy magazyn lifestylowy dla kobiet. Z przymrużeniem oka, biel, róż i szarość. Portal pojawił się najpierw we Francji, a od kilku lat działa na naszym rynku. Faceci tak jak w sklepie są wystawieni w działach: stylowi, burżuj, pakerzy i wytatuowani. Kuba wystawił się jako stylowy. Do koszyka wrzuciła go... osiemnastoletnia dziewczyna z podwarszawskiego Brwinowa.
- Potraktowałem to jako wyzwanie i test swojej atrakcyjności. Byłem ciekawy jak to będzie stworzyć relację z małolatą. Zaczęliśmy do siebie dzwonić, było miło. W końcu powiedziała: „przyjedź samochodem”. Ale ja nie miałem nadal auta, więc wymigałem się: ale, po co? Pojechałem pociągiem i wziąłem taksówkę pod stacją. Czekała. Wysoko, zgrabna, brunetka z warkoczami. Po prostu laska.
Zależało jej na dyskrecji, więc pojechaliśmy na kolację do knajpy do miasta obok.
- A potem poszliście na spacer?
- Do parku. Zaczęliśmy się całować na ławce i powiedziała: dlaczego nie wziąłeś tego samochodu?
- Uu...
- Tak. Pomyślałem, co ja zrobiłem?! Ale zaproponowała hotel.
- I?
- Miałem dwie stówy. Pojechałem na randkę z małolatą, a nie na wyjazd z hotelem. Powiedziała, że za dwieście hotel będzie za słaby. Chce taki za czterysta. Powiedziałem, że za drogo. Była wkurzona. Kiedy szliśmy wsadziła mi język do ucha i wyszeptała: Wiesz, że o mnie trzeba zadbać? „Jestem tego warta”. Zapytałem czy przyjedzie do mnie. Powiedziała, że tak, ale taksówka. W obie stron, bo nie zostanie na noc. W sumie pięćset złotych.
- Początkująca cichodajka?
- Być może. A ja dowiedziałem się, że mogę wejść w relację z osiemnastką, ale raczej za kasę.
Dziewczyna gangstera
Los postanowił dać mu szansę i wylądował w koszyku kolejnej pani z Brwinowa. Tym razem policjantki z działu prewencji.
- Chodziliśmy tymi samymi ulicami, po tym samym parku i pojechaliśmy nawet do tej samej knajpy. Czułem się jak w filmie. Kelnerka, która nas obsługiwała puściła do mnie oczko.
- Jak była pani policjantka?
- Fajna! Metr siedemdziesiąt, włosy ciemny blond, super biust. Była bystra i trzymała dystans. Po pierwszej randce zaprosiła mnie do siebie. Wsiadłem w pociąg i pojechałem. Okazało się, że mieszka z rodzicami i z córką w dwupokojowym mieszkaniu. Było dziwnie, bo rozmawialiśmy przy jej córce.
Poszliśmy na spacer i otworzyła się, ja też. Opowiedziała mi, że jak miała dziewiętnaście lat, to wypatrzył ją na ulicy gangster. Gruba sztuka, szef jakiejś podwarszawskiej mafii. Pojechał za nią i zaparkował po jej klatką. A potem czekał do rana aż wyjdzie. Kiedy wyszła podszedł i powiedział, że stał tu całą noc, bo jest dziewczyną, na którą przez całe życie czekał. Jest jego księżniczką. Poleciała na to i potem balowali przez kilka miesięcy z jego koleżkami. W najlepszych hotelach. Do czasu gdy dowiedziała się jego żona.
- Jak się wam ułożyło?
- Przyjeżdżała do mnie. Była silna, opiekuńcza i bardzo dobra w łóżku. Wiedziała czego chce. Od razu oznajmiła, że to ona jest stroną dominującą. Poczułem, że to poważna partnerka i chcę z nią stworzyć stały związek. Zaproponowałem, żeby sprowadziły się do mnie z córką.
- Wow!
- Tak. Ale powiedziała, że to ja mogę się przeprowadzić do Grodziska. Wynająć swoje mieszkanie
i za to wynająć dla nas mieszkanie tam. Tak jak jej poprzedni faceci. Nie wszedłem w to - wzrusza ramionami Kuba.
Glebogryzarka
- Umówiliśmy się 26 maja, w dzień matki – Kuba zaczyna kolejną opowieść, której akcja rozgrywa się w Żyrardowie. Zakręcił z dziewczyną z portalu sympatia.pl. Przyjechał kolejką z kwiatami. Podjechała audi i powiedziała, że muszą pojechać jeszcze po jej rodziców. Bo ma jakąś sprawę.
- Byłem mocno zaskoczony. Czekali na nas na ulicy. Wysiedliśmy i wręczyłem mamie kwiaty. Patrzę, a oni wsiadają. A ona mówi, że pojedziemy do domu, który ona buduje pod Żyrardowem. Ale tylko na chwilę?, pytam. A ona, że nie, bo będziemy tu pracować. Jak to?! Ona na to, że chciala mi nic mówić, ale mają do zrobienie robotę, a ja mogę sobie siedzieć.
- I patrzeć jak malują?
- Tak. Powiedziałem, że to głupio tak siedzieć, więc może pomogę. Tata powiedział, że on sam sobie poradzi, ale mogę pomóc inaczej. Ona tam miała spory plac i dali mi ręczną glebogryzarkę. Orałem nią dwie godziny, huk, pył, bród! Kiedy skończyłem, to powiedziała: „dobra, to ja odwiozę rodziców”.
Potem przyjechała, rozmowa się nie kleiła. Powiedziała w końcu: „będziesz tu spał na piętrze”.
- Randka z noclegiem?
- Taka była umowa. Powiedziałem, że przyjadę i nie będę wracał. Liczyłem na konkret. Dostałem materac na betonie. „A ty co?”, zapytałem. „A ja muszę wracać”, odpowiedziała. Następnego dnia znowu przyjechała z rodzicami i znów pracowałem glebogryzarką. Potem mnie wywiozła z pociąg i już się nie odzywała.
- Dlaczego nie wróciłeś do domu?
- Za daleko było. Ona wywiozła mnie na wioskę! - śmieje się Kuba.
Biały mąż
- Ile było miałeś kobiet przez te siedem lat? - pytam.
- Mnóstwo. O wiele więcej niż zaliczył przez całe życie przeciętny facet.
Nie stworzył stałego związku, ale jest bogatszy o przeżyte historie.
- Z większością tych dziewczyn mam fajne koleżeńskie relacje. Co zrobić? Próbuję, ale się nie udaje mówi Kuba.
Nie jest tak do końca, bo od dwóch lata jest luźnym, ale utrzymującym się z związku w pewną księgową. Ona ma dwójkę dzieci, jest po rozwodzie, ma dwójkę dzieci i normalne życie.
- Bardzo strzegła swojego świata i dużo czasu zajęło mi przekonanie ją do tego, żeby mnie do niego wpuściła - mówi Kuba. Na razie gra rolę przyjaciela rodziny. Kolesia do łóżka i spotkań z dziećmi.
- Zostałem białym mężem - śmieje się Kuba.
Ona jest nadal na portalach i nadal szuka, on też. - Kiedy ja kogoś poznajemy, to nie albo jej robi się przykro. I na razie to tyle - mówi Kuba.
- Jaką masz radę, dla facetów, którzy chcą szukać szczęścia na portalach? - pytam.
- Nigdy nie wiesz na kogo tak na prawdę trafisz. Może wydarzyć się dosłownie wszystko. Kiedy zapraszasz babkę do mieszkania, to często słyszysz, że ona się boi. Prawda jest taka, że równie mocno ryzykuje facet, który jedzie na noc do nieznajomej kobiety. Nie możesz jej zweryfikować, bo nie macie wspólnych znajomych. Kiedy widzisz na czyimś profili sześć zdjęć, to te które jest najsłabsze jest najbliższe prawy - mówi Kuba.
Nagle odzywa się telefon. To księgowa. Chce żeby spędził z nią święta. Nie chce być sama.
Bardzo fajnie zostało to napisane.
OdpowiedzUsuń